10 kwietnia 2015

Wilk chodnikowy.

rap to nasza fobia, droga bez powrotu, 
choroba, na którą nie ma i nie będzie antidotum.
*
Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym czy może zacząć kolekcjonować płyty swoich ulubionych wykonawców, to lojalnie uprzedzam - to uzależnia! Przecież gdyby nie pierwszy Zeus, to nie byłoby też Eldo, Młodych Wilków czy... "Wilka Chodnikowego" od Bisza, którego przedstawię Wam bliżej w dzisiejszym wpisie.


Czy Wy widzicie tę okładkę? Nie dość, że zdobi ją fenomenalna grafika przedstawiająca wilka, to jeszcze spotykamy miłe dla oka połączenie barw. Te błękity, granaty i szarość - pierwsza klasa. Jestem dziewczyną, dlatego podobają mi się takie pierdółki. ;)


Na grzbiecie znajduje się tradycyjnie - wykonawca i tytuł płyty, tym razem wypisany drukowanymi literami. Po raz kolejny przy opisie płyty muszę zaznaczyć, że bardzo podoba mi się czcionka, która została wykorzystana przy projekcie.


Po otworzeniu płyty ukazują nam się dwie części - po lewej lista utworów, znajdujących się na płycie, a po prawej luźno ozdobiony obszar, który pozwala na to, by skupić się na tym spisie kawałków. Dla mnie wydaje się to fajnym rozwiązaniem, bo oczy nam nie latają z jednej strony na drugą i nic nas nie rozprasza.


Skupiając się jeszcze na moment na trackliście muszę przyznać, że wewnątrz opakowania czcionka także chwyta za serce. Jest to taki typowo "kanciasty", jakby podstawowy font, ale pewnie skradł on nie tylko moje serce. Pod tytułami piosenek podanych mamy także osoby odpowiedzialne za muzykę.


Po otworzeniu jeszcze tego wolnego obszaru po prawej stronie ukazuje nam się krążek, czyli bez wątpienia najpiękniejsza rzecz w całym tym ambarasie. I to najpiękniejsza dosłownie, ale o tym będzie za chwilę. Nie wiem czemu, ale to zdjęcie płyty podoba mi się najbardziej. Zresztą... dajcie znać, co myślicie. :)


I jest moja kochana perełka! Kocham miłością bezgraniczną wszystkie zakupione płyty, ale gdybym miała wybierać CD najlepszą pod względem graficznym i estetycznym, to Bisz i "Wilk chodnikowy" królowałby tutaj znacząco. Uwiodły mnie ponownie kolory, ponownie czcionka i ten efekt galaxy! Mogłabym się wpatrywać w to godzinami, a na żywo efekt jest podwójnie cudowny.


Po wyjęciu płyty z jej stałego miejsca znów ukazuje nam się pusty, delikatnie tylko ozdobiony obszar, co ponownie mi się podoba, bo całą naszą uwagę absorbuje krążek i nie mamy efektu "przejedzenia", co do gry faktur, barw i tekstur.


Na odwrocie płyty CD znajdziemy jej numer seryjny, nazwę autora i tytuł. Jak widać - nic nowego, ale na początku tej "płytowej" serii wspominałam, że szaleję za tym patentem. :)


Jak otworzymy opakowanie płyty na trzy części, to po prawej znajduje się kieszonka, na której stronie tytułowej znajdziemy informacje głównie techniczne - kontakt do wykonawcy, autorów grafiki (kocham!), stronę internetową czy także podziękowania dla tych, którzy pomogli w tworzeniu krążka.


Wewnątrz kieszonki znajduje się książeczka, w której możemy znaleźć wspaniałe grafiki, a także różniste wiersze (nie piosenki!) napisane przez Bisza, przy których warto się zatrzymać. Nadają się do tego idealnie!




Na ostatniej stronie tej książeczki z wierszami jest przepiękna grafika, znów przedstawiająca wilka i znów chwytająca mnie za serce. Sami powiedzcie - czy to nie jest przepiękne? Chyba poślubię tę płytę, gdy tylko będę mogła mieć taką możliwość.


Tylna okładka to ponownie tracklista utworów, które znajdziemy na płycie, loga i nazwy firm patronujących powstawaniu płyty, a także bajer w postaci kodu kreskowego. ;)


Płyta pod względem graficznym naprawdę pochwyciła mnie całą i jestem w stanie oddać się jej bez namysłu, ale jak wiadomo - na płycie najważniejsza jest muzyka. Jeżeli interesujecie się tym gatunkiem, to naprawdę warto nabyć ten krążek, ponieważ Bisz gwarantuje nam przepiękne metafory, grę słów i totalny chill przy kawałkach. Szczególnie polecam "Zew" oraz "Role Playing Life" :)


6 komentarzy:

  1. Muszę posłuchać kilka jego utworów, może mi się spodoba :)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbieranie CD uzależnia, chociaż ja jestem uzależniona od całkiem innych gatunków, ale najgorzej jest jak się zacznie kolekcjonować winyle. Trzy razy droższe, a jeszcze bardziej wciągające :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka faktycznie genialna, muszę przesłuchać te piosenki bo nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. najpiękniejsza okładka płyty jaką widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie się bardzo podoba okładka albumu "Nowa Ziemia", niejakiego artysty pod pseudonimem Wena. Nie słyszałam ani jednego jego utworu, ale płytę zobaczyłam w domu mojego chłopaka i bardzo się zdziwiłam, że raper wydał coś tak pięknego graficznie :) Tu masz link do okładki: https://www.google.pl/search?q=wena+nowa+ziemia&client=opera&hs=JKu&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=Cm8xVbPuIYLuyQPpsYG4Cg&ved=0CCAQsAQ&biw=1024&bih=491

    OdpowiedzUsuń

NA PYTANIA ZADANIE W KOMENTARZU ODPOWIADAM NA SWOIM BLOGU

Dziękuję gorąco za każdy komentarz!
- bardzo proszę, aby nie reklamować swojego bloga w komentarzu
- czytam każdy komentarz, więc spokojnie trafię do Ciebie też bez linku, więc nie zostawiaj go
- szanujmy się, okej?