20 marca 2015

Czarny notatnik - strona tytułowa.

lubię Cię tak bardzo, 
że zginiesz jako ostatni. 
Długo brakowało mi notatnika, zeszytu, kalendarza - no w każdym razie czegoś w tym stylu - który miałby czarną okładkę i gładkie, czyste kartki. Znalazłam idealny. Nie w Empikach, nie w Liderach i innych papierniczych sklepach z wyrobionym fejmem, lecz w zwyczajnym sklepie z cyklu "Wszystko po 2,50". I zapłaciłam 2,50. Poważnie. Ale to już nieważne. Weźcie sobie wszystko to, co widać na zdjęciu niżej i ozdóbcie coś. Bądźcie kreatywni.


Ten notatnik musiał mieć jakąś stronę tytułową, a nie chciałam ani się podpisywać, ani tworzyć jakichś cytatów rodem z repertuaru Coelho. Wybrałam wzór meksykańskiej czaszki i spinaczami przypięłam sobie jej szkic do strony tytułowej, by wszystko dokładnie wymierzyć czy się zgadza, czy pasuje i w ogóle czy jest perfect.


Jeśli na powyższym zdjęciu nie widać, że faktycznie wyszło perfect - to łapcie zbliżenie. Przypnijcie spinacze odpowiednią stroną do kartki, bo w przeciwnym razie Wam się może ona uszkodzić.



Kontury czaszki wykonałam czarnym cienkopisem marki Rystor. Polecam ten produkt bardzo serdecznie, ponieważ u mnie sprawdza się wyśmienicie. 


Według mnie grubość linii, jaką otrzymujemy, jest idealna, a sam cienkopis jeszcze nigdy nie sprawił mi żadnych kłopotów. I liczę na to, że nie zacznie ich sprawiać.


Po pociągnięciu ogólnych konturów samej czaszki wzięłam się za wypełnienie niektórych elementów tym samym czarnym cienkopisem. To nadaje ciekawego charakteru całej pracy, chociaż z reguły wszystkie meksykańskie czaszki emanują kolorem.


Pokolorowałam na czarno ten krzyż (ależ ze mnie prowokator!) i postanowiłam do czaszki dołączyć jeszcze dwie symetryczne róże. Jakoś tak pusto byłoby chyba z samą czachą. Całość konturów czekała już tylko na nałożenie koloru i wyglądała tak:


Kolorowanie zaczęłam od motywu róż, ponieważ jakoś tak było mi wygodniej. Na tym etapie postawiłam na zwykłe kolorowe cienkopisy, które zobaczycie na zdjęciu z serii "Co będzie nam potrzebne?" zamieszczonym u góry postu. Kupiłam je chyba w Biedronce, na wakacjach 2014.


Liście już są, róże też. Chociaż nienawidzę koloru różowego, to tutaj przełamałam pierwsze lody. I naprawdę, co dziwne, nie żałuję! Kolor różowego cienkopisu z tego zestawu rozłożył mnie na łopatki. Mimo wszystko jednak raczej się nie pokochamy.


W międzyczasie na czarno wypełniłam także oczodoły i otwór nosa, ponieważ postanowiłam dodać troszkę więcej czerni do tego wzoru. Chyba przez ten róż. No, ale postanowiłam dodać też trochę niebieskości i granatu, znikomo zieleni, a pajęczynki potraktowałam zwykłym ołówkiem.


Uznałam, że jest już najbardziej perfekcyjnie, jak tylko może na to pozwolić mój talent i zakończyłam, żeby nie przedobrzyć. Strona tytułowa mojego notatnika prezentuje się zatem tak:


Dobrze? Niebawem zaprezentuję Wam kolejny projekt na jego ozdobienie.

6 marca 2015

Może będę kończyć dzień z płaczem?

Wszystko płynie. A my... Przemijamy. W dodatku jesteśmy gruboskórni. Żyjemy z dnia na dzień, obojętni na wszystko, co tylko nas nie dotyczy. Nie umiemy współczuć, nie umiemy wczuć się w sytuację drugiej osoby. Doszukujemy się wad, minusów, potknięć. Często sami rzucamy kłody pod nogi. A o tym nikt nie będzie pamiętał. Przynajmniej nie w dobrej mierze.


Nic po nas nie zostanie. Sama o tym długo myślałam i myślę nadal, bo nie potrafię tego zrozumieć. Pamięta się wybitnych naukowców, wynalazców, uczonych, sportowców... Ale nie zwykłych ludzi. Ostatnio na moim osiedlu zmarły dwie osoby, a teraz nikt nawet o tym nie pamięta. Nekrologi nadal smutnie powiewają na wietrze, moczone strugami deszczu, a w domach tych osób nie ma nikogo z kondolencjami, z wyrazami współczucia. Jakby tych, którzy umarli, w ogóle nie było.


tak bardzo chciałbym zabić złość, znaleźć spokój w sobie, 
zdusić w głowie te ciągoty do zbierania blizn. 


Ze mną też tak będzie? Boję się tego. Chciałabym zrobić coś dobrego dla ludzi, dla świata, dla siebie. Chciałabym, by ktoś miał ze mnie pożytek, bym była komuś potrzebna i czuć się właśnie taką. Chcę pomagać, zmieniać świat, być dobrym człowiekiem, dawać innym wsparcie, mieć w sobie pozytywną energię, chęci do działania i być osobą, którą świat na długo zapamięta w pozytywnym znaczeniu.


A może w przyszłości będę ignorować ból i smutek innych, prąc ciągle do przodu, byle tylko złapać trochę pieniędzy? Będę cierpieć na wszystkie możliwe choroby spowodowane zawyżoną dawką stresu, będę wracać do pustego mieszkania, nie przywita mnie nawet pies i będę kończyć dzień z płaczem, chowając twarz w poduszkę? Nie wiem. Ale się boję.