8 lipca 2014

Zeus. Nie żyje.

zrozum, ile jesteś wart - walcz
o swoje szczęście - nawet, jak niewiele daje Ci świat.
*
Jak pewnie wiecie - jestem wierną słuchaczką polskiego rapu. Jest to dla mnie ulubiony gatunek muzyczny i nieskromnie twierdzę, że nasz rap jest jednym z najlepszych na świecie (jeśli nie najlepszym:)). Mam zatem grono swoich ulubionych raperów i od pewnego czasu zaczęłam powoli kompletować swoją wymarzoną płytotekę! Pierwszym okazem w tej kolekcji jest płyta Kamila "Zeusa" Rutkowskiego - "Zeus. Nie żyje".


Ale po kolei. Zeus jest moim ulubionym raperem od pewnego czasu. Ta płyta miała swoją premierę dwa lata temu - w 2012 roku. Gdy tylko usłyszałam o tym, że wychodzi takowy krążek zatarłam ręce. Momentalnie, gdy pojawiła się możliwość oficjalnego odsłuchu, zaczęłam zatapiać się w uspakajające mnie dźwięki. Jak się okazało - płyta jest (przynajmniej w moim odczuciu) po prostu mistrzowska. Kupiłam ją dopiero niedawno, ponieważ dopiero niedawno w moim mieście powstał sklep "Empik".


Okładka jest bardzo emocjonalna i uczuciowa, a także daje nam możliwość indywidualnego jej kwestionowania. Na okładce znajduje się ekipa budowlana, która sprząta mieszkanie Kamila po jego domniemanym zgonie (patrz tytuł płyty). Widoczne są różne przedmioty związane z poprzednimi krążkami Zeusa, przez co jeszcze mocniej wbija się w głowę ta "śmierć".


Oczywiście płyta ma bardzo ładną nominację, tytuł ładnie się prezentuje i gdy postawimy ją na półce - jak w większości płyt - wiadomo będzie, jaki to krążek.


Gdy otworzymy - naszym oczom ukaże się po lewej: okładka książki w formie książeczki oraz po prawej - oczywiście płyta z muzyką. Spróbujmy najpierw jej przyjrzeć się bliżej. :)


Płyta, jak i całe opakowanie, ma bardzo miły design. Faktura pogniecionego szarego papieru dobrze oddaje cały tragizm związany ze śmiercią i melancholią głównego bohatera, czyli Zeusa. Czcionka oczywiście na plus - tak, jak na książeczce, tak i na płycie - w jednym stylu.


Powyżej na zdjęciu jest coś, co urzekło mnie bardzo. Możecie to uznać za dziwną rzecz, ale mi spodobało się to bardzo. Otóż - tytuł płyty także na jej "lewej" stronie. Inni producenci umieszczają tutaj nazwę wytwórni, prawa, numery płyty... Kamil umieścił tutaj tytuł, co jakoś bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i postanowiłam Wam to pokazać.


W głównej książeczce (tej ukazanej na pierwszym zdjęciu) byłą druga - z tekstami do każdego numeru na płycie. Strona tytułowa bardzo oszczędna, czcionka znów ta sama, ale "gadżet" bardzo przy płycie przydatny. Czasami nie jesteśmy w stanie wszystkiego dokładnie usłyszeć i w razie możliwości sobie zaglądamy.


Teksty piosenek są co prawda napisane ciurkiem, ale to chyba nikomu nie przeszkadza. Mamy podział na zwrotki i refreny odpowiednio zaznaczone i oddzielone od reszty.


Cała książeczka z tekstami układa się w taką harmonijkę - na każdym kwadracie papieru, który powstaje ze złożenia tej harmonijki, jest tekst jednego utworu. Pomysł bardzo dobry, ponieważ ładnie wszystko się składa, zajmuje mało miejsca, a mimo tego funkcjonuje świetnie.


Książeczka główna jest opowieścią o tym, jak płyta powstawała. Opowiada nam o tym przyjaciel Zeusa - raper Joteste, który tworzy razem z nim wytwórnię "Pierwszy Milion". Zagłębiamy się razem z nim w różne tajemnice powstawania płyty, w życie prywatne Zeusa i poznajemy bliżej samego rapera, jak i jego problemy i płytę - "od podszewki".


Albumik usiany jest zdjęciami z backstage'u wykonywania zdjęcia głównego okładki. Te zdjęcia obok czasami tragicznego tekstu, przyprawiają nas o lekki uśmiech na twarzy i nadają albumowi dodatkowej naturalności i magii. Faktura szarego papieru jest gdzieniegdzie pobrudzona różnymi plamami dla dodatkowej charakteryzacji.


Jak widzicie powyżej - Joteste naprawdę szczerze kompletował słowa i cały tekst w książeczce. Chciał nadal wszystkiemu bardzo szczery i naturalny charakter, ponieważ fanów się przecież nie kłamie i taki czyn jest wręcz karygodny :)


Tył całej płyty prezentuje się tak. Wypisani są wszyscy, którym Zeus składa podziękowania za pomoc przy płycie, oczywiście wszystkie numery, jakie możemy usłyszeć na krążku i firmy lub organizacje, które także pomogły wydać płytę.

Ogólnie płytę oceniam bardzo na plus. Oczywiście jest to krążek mojego ulubieńca i to jedno kryterium, ale naprawdę miło się jej słucha. Od energetycznego utworu "Znasz mnie", poprzez emocjonalną "Hipotermię", po freestyle'owe "ODP." i znów do refleksyjnej "Symfonii smaków" Zeus nas bierze w podróż i czujemy się jak na sinusoidzie. Jest to coś wspaniałego. Myślę, że każdy, kto tylko lubi słuchać rapu powinien ten krążek przesłuchać i kupić, jeśli ma chęci i możliwości. :)

18 komentarzy:

  1. Nie słucham rapu, ale twój opis płyty, jej wyglądu i opakowania bardzo mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna ta płyta, ja też lubie polski rap ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawa nazwa :) niestety to nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna nazwa :) muszę nabyć tą płytę :)
    http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Płytę znam, ale nie słuchałem, ponieważ rap to nie moja bajka. Jednak singiel z tego albumu kilka razy obił mi się o uszy i jest nawet spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie żadna piosenka nie pobije "Hipotermii" Zeusa! Słucham polskiego rapu i według mnie Zeus to jeden z najlepszych raperów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten wpis robi wrażenie, jesteś bardzo precyzyjna! Pisząc o płytach skupiam się tylko na tym, co krążek zawiera, a Ty wzięłaś również pod uwagę książeczkę, super, nigdy o tym nie pomyślałam. Rapu nie lubię, trudno mi się do niego przekonać, ale postaram się przesłuchać album, który polecasz, może muzyka mnie nie przekona, ale teksty. :)

    Pozdrawiam
    lazurowaprzestrzen.blogspot.com | slowakruchejakpatyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam co prawda tego rapera, ale masz rację, płyta ma fajny design. :) Zawsze urzekały mnie (jeszcze kiedyś w kasetach) takie książeczki z tekstami, dzięki którym można było pośpiewać razem z ulubionym wykonawcą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie śłucham kompletnie takiej muzyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dziecka uwielbiałam rap, ale teraz słucham tego co mi w ucho wpadnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. można by się tym zainteresować :) jeśli chodzi o polski rap, uwielbiam teksty Arkadio. obczaj sobie, miał u nas rekolekcje, mega człowiek!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nono, super. Nie ma to jak płyta ulubionego zespołu ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście, ciekawy design. Ale nie zmienia to faktu, że to nie mój klimat muzyki. Po prostu interesująca z wierzchu, sedno już nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

NA PYTANIA ZADANIE W KOMENTARZU ODPOWIADAM NA SWOIM BLOGU

Dziękuję gorąco za każdy komentarz!
- bardzo proszę, aby nie reklamować swojego bloga w komentarzu
- czytam każdy komentarz, więc spokojnie trafię do Ciebie też bez linku, więc nie zostawiaj go
- szanujmy się, okej?