23 maja 2014

Brak sił i zdenerwowanie.

czasem mi też strach się chowa pod powieką, 
wiem, że bez Ciebie jestem życiowym kaleką.
*
dziękuję serdecznie. jestem po dzisiejszym dniu niesamowicie wkurzona i... no naprawdę nie mam na nic sił. mam nadzieję, że mi to wybaczycie. w niedzielę wpadnę z czymś lepszym! :)


21 maja 2014

Kiedy obcy ludzie piorą Twoje brudy...

wiem, jak to jest, kiedy obcy ludzie piorą Twoje brudy,
tak nienawidzą swoich wad, że czepiają się cudzych.
*
nienawidzę, szczerze i z całego serca nienawidzę osób, które próbują oceniać innych. ciągle ich z kimś innym porównują, matkują, dają mnóstwo "dobrych" rad, których (nawiasem mówiąc) sami nigdy nie stosują i bynajmniej nie zamierzają zacząć. mnie osobiście to naprawdę irytuje. często komentujemy złośliwie to, że ktoś się dobrze uczy, że komuś powodzi się lepiej niż nam... ale nie to jest najgorsze. najgorsze jest to, że dotyka to często także ludzi dorosłych. niektóre koleżanki mojej mamy bardzo niefajnie wypowiadają się o innych paniach, którym np. przybyło kilka kilogramów. same przy tym jednak nie wyglądają jak Miss Świata, ale one dla siebie mają wytłumaczenie. "bo chorują", "bo urodziły trójkę dzieci", "bo ciągle siedzą w domu"... jednak nie mają wątpliwości co do tego, by obgadywać tamtą kobietę. to jest naprawdę przykre. wiadome - wśród nastolatków jest to bardzo popularne ostatnio, stało się codziennością to, że nastolatkowie sobie po prostu nawzajem dokuczają. jednak opadła mi przysłowiowa szczena, gdy się dowiedziałam o przykładzie wśród koleżanek mojej mamy. ludzie, zajmijcie się sobą. to naprawdę wam pomaga. :)


* dzisiaj posłużyła za modelkę wam moja jamniczka. tak jej się usnęło w tym kocyku, że nie mogłam przejść obojętnie, bo ja bym na pewno lepiej do tego zdjęcia nie zapozowała :D.

19 maja 2014

Ukrywamy uczucia?

jak jesteś dobry, to inni cię zranią,
coś jak magnes - przeciwieństwa się przyciągają.
*
coraz większa grupa ludzi przestaje okazywać swoje uczucia. do innych ludzi wychodzi z maską na twarzy, z firmowym uśmiechem i udawanym zapałem do życia. na pytanie "Co u Ciebie?" coraz częściej odpowiadamy zdawkowo, bez szczerości, bez uczuć, tak... mechanicznie. to jest męczące, ponieważ musimy cały dzień w szkole lub w pracy udawać szczęśliwych, tryskać energią, a gdy wracamy do domu wybuchamy złością, gniewem, rozczarowaniem, płaczem... to ludzkie, ale niepotrzebne. może gdybyśmy otwarcie powiedzieli, co czujemy, ulżyłoby nam? nie warto sobie zadawać takich pytań i zostawiać samymi sobie. poszukajmy odpowiedzi. otwórzcie się przed kimś i powiedzcie, co czujecie naprawdę. poczujecie się lepiej, gwarantuję! jeśli chodzi o mnie - gdy ktoś tak mi odpowiada zawsze staram się drążyć temat, dopytać na wszelki wypadek czy nic się nie stało, bo a nuż taka osoba potrzebuje pomocy? nie mam przecież nic do stracenia. najwyżej ktoś mnie ochrzani, bym się nie wtrącała w nie swoje sprawy :) 


* jutro idę składać podania do szkoły z moim przyjacielem. musimy je tylko podobnie wypełnić, by przyjęto nas do tej samej klasy :). zdawania ciąg dalszy, ciąg dalszy chemii... a za tydzień w poniedziałek wycieczka klasowa!

17 maja 2014

Jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy...

jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy,
w sumie ten świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy.
*
wiele młodych osób zderzy się w swoim życiu z nie-akceptacją, z posiadaniem niskiej samooceny, z nielubieniem siebie i z wszystkim, co jest tego synonimem. w dzisiejszych czasach dzieje się to na ogromną skalę i dodatkowo na porządku dziennym, nic więc dziwnego, że takie osoby często nie dostają znikąd pomocy. ludzie oceniają innych po okładce i wystarczy, że ta twoja "okładka" im się nie spodoba, a będą próbowali cię zniszczyć. będą ci dokuczać, obracać przeciw tobie cały świat, sprawią, że twoi przyjaciele także się od ciebie odwrócą. z czasem wmówią ci, że jesteś nikim, że jesteś śmieciem i co najgorsze - z biegiem czasu ty sam w to uwierzysz. skąd wiem? mam to za sobą. w moim życiu znalazły się osoby, które potrafiły w szkole podstawowej przewrócić mi wszystko do góry nogami, potrafiły codziennie mieszać z błotem i zrażać do mnie ludzi. uwierzyłam im, że nie zasługuję na nikogo, że zasługuję na takie traktowanie w stu procentach. wiedzcie jednak, że to nie jest właściwa droga. nikt nie ma prawa wami pomiatać, nikt nie ma prawa was oceniać i nikt nie ma prawa wam wmawiać, jacy jesteście. nie poddawajcie się, walczcie. ja to zrobiłam i się opłaciło! :)


* jeżeli nie widzicie rysunku (bo napis to chyba tak :D.) to to jest narysowana kupka właśnie, ma oczka i uśmiech. moja koncepcja, nie pytajcie...

15 maja 2014

Trzeba chcieć ujrzeć kolory!

kolory tęczy znów chwycę bez trudu,
bo życie to największy ze wszystkich cudów.
*
moje województwo, miejscowość i ogółem - tereny są obecnie zagrożone powodzią. okropnie pada deszcz, wody coraz więcej, w dodatku wiatr taki, jakby nadchodziło tsunami rodem z Haiti. w taki okres czasu ciężko jest o pozytywne myślenie. żyć odechciewa się na całej linii, jesteśmy senni i trochę otępiali, a codzienność wymaga od nas poświęceń jak nigdy. mnie samej jest ciężko w takie dni nigdy nie myśleć źle, nigdy się nie dołować i zawsze mieć w sobie sto procent energii. jednak zawsze staram się w każdym takim dniu znaleźć jakiś plus. dzisiejszym plusem było między innymi to, że pani przełożyła nam trudną kartkówkę z niemieckiego na jutro :). czasami jednak jest tak, że uroimy sobie problemy. wmówimy sobie coś złego i się na tym skupimy - jacy my to jesteśmy źli, brzydcy, niefajni i nielubiani. po co się tak dręczyć? trzeba chcieć polubić siebie, trzeba chcieć byś sobą, trzeba chcieć zwyciężać, trzeba chcieć ujrzeć kolory wśród szarych, takich samych ludzi.


* wczoraj zdałam fizykę. jutro czeka mnie zdawanie chemii i kartkówka z niemieckiego. boję się... :(

13 maja 2014

Czy jesteśmy silni?

zadaj sobie pytanie: czy na tyle jesteś silny,
aby zmienić w sobie to, co często rani innych?
*
ileż razy w ciągu życia, roku, miesiąca, tygodnia, a nawet pojedynczego dnia tracimy siły do życia? niezliczoną ilość. maj jest dla mnie intensywnym miesiącem. poprawienie ocen, wyjście na prostą z porządnym świadectwem, załatwienie szkoły średniej, po drodze klasowa wycieczka, zakup karty pamięci do aparatu (jestem tak zapominalska, że dla mnie to w pewnym sensie trudność :D)... na głowie mam pełno terminów, których muszę dotrzymać i nie mogę się spóźnić. przytłaczają mnie różne rzeczy. jednak ostatnio moja kumpela powiedziała mi, że mnie podziwia. ja zawsze znajdę czas na przeczytanie książki, posiedzenie na facebook'u, popisanie i pośmianie się, a przy okazji jestem dobrze nauczona na sprawdzian czy do odpowiedzi. ona powiedziała, że tak nie umie. jak się skupi na jednej rzeczy, to już resztę zawala. kiedyś też tak miałam. kilka wpisów temu pisałam wam, że się zmieniłam. to jest jedna z tych zmian, które we mnie zaszły. osobiście uważam, że na dobre. teraz kocham życie w biegu, nienawidzę się nudzić. dlatego... bądźcie silni, nie traćcie nadziei i nie rezygnujcie z marzeń. pocieszę was tym, że na świecie jest jeszcze ktoś, kto ślepo wierzy w to, że ludzie są dobrzy. tak, to ja...


* napis: bądź silny - nigdy nie wiesz, kogo inspirujesz. wracam do tematycznej serii. jutro poprawiam fizykę. trzymacie kciuki? :)

11 maja 2014

Bombki i choinka... w maju?

lepiej żyć tym, co masz, grać najniższą stawką, 
niż oparty o samotność bujać się nad przepaścią.
*
większość zaplanowanych rzeczy już za mną. od jutra zaczyna się tydzień mojej mordęgi, podczas której muszę wszystko dobrze zaliczyć. żeby nic mnie nie rozpraszało i nie odciągało od nauki - robiłam wszystkie zaplanowane rzeczy przez weekend. jedną z takich rzeczy było m.in. przeglądnięcie starych zdjęć. postanowiłam wam wrzucić więc takie zdjęcia jeszcze świąteczne, których tutaj nie było, a nie chce mi się czekać z wrzuceniem ich rok :D. jak dla mnie ujęcia nie są aż takie złe, więc postanowiłam je opublikować. dzisiaj krótsza troszkę notka, ale więcej zdjęć. trzymajcie za mnie kciuki w tym tygodniu, bo mi już się odechciewa. mam nadzieję, że uda mi się wszystko zaliczyć, po prostu muszę w to wierzyć. jak mi się nie uda to... to nie wiem co zrobię.






9 maja 2014

Trochę mojej rutyny.

znowu przewracam kartki, oddycham Twoim tlenem,
nie radzę sobie z tym wszystkim, bo nie jestem supermanem.
*
generalnie dzisiaj zapraszam na taki rutynowy post, oderwany trochę od te tematycznej serii. chciałabym wam opowiedzieć o tym, co teraz się u mnie dzieje, a z czym będą się wiązać pewne zmiany. jak wiecie - zaczął się maj i pełną parą ruszyło podciąganie ocen, ratowanie się z opresji i walka o świadectwa. ja także taką walkę podejmuję. marzy mi się świadectwo z paskiem na koniec trzeciej klasy gimnazjum (bo w poprzednich latach były, to tak do kolekcji :D) i w związku z tym kilka przedmiotów muszę podciągnąć. mamy piątek, ale jak pomyślę o nadchodzącym tygodniu to mam wręcz ciarki na plecach. w środę poprawiam fizykę, by mieć czwórkę, w czwartek przygotowujemy z dziewczynami prezentację z chemii, a ja dodatkowo jeszcze piszę odpowiedź pisemną, żeby mieć piątkę. z niemieckiego, także w czwartek, mamy kartkówkę z kilkudziesięciu słówek, a na geografii (w czwartek...) pani pewnie będzie pytać. to nie koniec atrakcji, ponieważ w poniedziałek pani pyta z biologii, a we wtorek jest historia i WOS, z których także chciałabym mieć piątki, ponieważ będą to moje przedmioty rozszerzone, a nie wiadomo jak to wszystko wyjdzie na koniec. oczywiście po drodze także bieżące lekcje, odpytywanie, kartkówki... chociaż jest po egzaminie i każdy chce wypoprawiać, co ma, to nie wszyscy nauczyciele to rozumieją.
w związku z tym wszystkim nie wiem, co teraz będzie z blogiem. będę oczywiście tutaj pisać i odwiedzać was, ale nie wiem w jakiej to będzie systematyczności. trzymajcie za mnie kciuki, to bardzo pomaga! :)


7 maja 2014

Czujesz się dziś piękna?

i kiedy tak leżę na łóżku i nie ma Ciebie - ten sufit boleśnie wydaje mi się obcy 
i możesz mi wierzyć - tęsknię po ludzku, tylko do Ciebie i nie ma lepszej, piękniejszej, choć wiem, że w siebie wątpisz.
*
wszędzie wokół podbijany jest tylko temat piękna, dbania o siebie, atrakcyjnego wyglądu, korzyści z tym związanych... nic więc dziwnego, że każda kobieta chciałaby być piękna. chciałaby sama tak o sobie myśleć. to jest główna istota problemu. kiedy ktoś ci mówi, że jesteś najpiękniejsza, to wcale tego nie doceniasz, nie wierzysz tej osobie, nie podzielasz jej zdania. sama nie czujesz się piękna, więc dlaczego ktoś miałby to w tobie widzieć? to jest okropny błąd. w reklamach nie ujrzymy starszej, doświadczonej przez los i lata kobiety, ale piękne, wyszczuplone i upiększone kobitki, które zapewniają, że każda z nas jest piękna. szczerze powiedziawszy - z ich wyglądem wcale nie bałabym się tak o sobie mówić. nie tędy droga, kochane. ja sama mam kompleksy (przede wszystkim nienawidzę swojego uśmiechu i zębów, a przy tym, jak często się śmieję... rozumiecie, to karygodne), ale staram się nie zwracać na nie tak ogromnej uwagi. zawsze mogłam urodzić się bez ręki, bez nogi, z jakimiś wadami, co byłoby ogromnie przykre. wtedy byłoby mi jeszcze trudniej. doceniam to, jaka jestem. doceniam to, jak wyglądam, doceniam to, co mam. pełno jest obrazków idealnych dziewczyn, które mogą tylko leżeć i pachnieć. jasne, też chciałabym walić na kolana każdego swoją urodą. jednak jeśli nie szłaby ona w parze z pracą mózgiem, to naprawdę warto z niej zrezygnować ;).


* napis: mam nadzieję, że czujesz się dzisiaj piękna, a na dłoni to już chyba widzicie :) dziękuję za każdy komentarz, obserwujących przybywa... jesteście naprawdę wspaniali. dziękuję za to, bo to ogromna motywacja! :D

5 maja 2014

Nie pozwól, żeby ktokolwiek mówił, że jesteś nikim...

rób to, co robisz, brat - świat jest dziki,
nie pozwól, żeby ktokolwiek mówił, że jesteś nikim.
*
mam na imię Angela, a nie Angelika. od pięciu lat słucham głównie rapu, zakochuję się w tej muzyce z każdym kawałkiem na nowo. mam krótkie włosy, chociaż jestem dziewczyną. uwielbiam sport, nie wyobrażam sobie bez niego życia, jest częścią mnie. pierwszy raz sukienkę ubiorę dopiero na komers, czyli bal kończący trzecią klasę gimnazjum (i to z wielkim trudem ją założę, no ale...), uwielbiam fotografię, chciałabym kiedyś połączyć to z dziennikarstwem. mam ogromne poczucie humoru, ogromny dystans do siebie, ale uwielbiam chwile refleksji i nostalgii. nienawidzę deszczu, kocham podróżować, mam uczulenie na jajka i mleko. CZY JEST KTOŚ DRUGI TAKI? spotykałam na swojej drodze wiele osób, którym nie pasowało coś we mnie. wytykali mnie palcami, bo jestem taka, taka i taka. spotkałam też takich, którzy lubią się ze mną śmiać, lubią ze mną przebywać. jestem... sobą. należę do tych "niektórych" i to mi jak najbardziej odpowiada. włosy ścięłam w 2011, w dzień rozpoczęcia roku szkolnego. wtedy zaczynałam pierwszą klasę gimnazjum. pamiętam komentarze różnych osób: że wyglądam jak chłopak, że rodziców to mam ciekawych, że mi na coś takiego pozwolili... nie wiem, skąd to się brało. to przecież tylko włosy. teraz jak widać - krótkie włosy mam nadal. chyba nigdy ich nie zapuszczę :). obecnie i tak mi trochę odrosły, ale po fryzjerze są serio krótkie. lubię taką siebie, to do mnie pasuje. długi warkocz, sukieneczka i szpileczki nie są dla mnie. jeśli dla was też - nie ukrywajcie tego, naprawdę. naprawdę nie warto. nie warto zaliczać się do wszystkich, którzy nie mają tak naprawdę twarzy. oni wszyscy są tacy sami. nie warto...


3 maja 2014

...się nie poddawaj!

nigdy nie mów "nigdy", się nie poddawaj, 
rób swoje i zbieraj brawa.
*
przez cały dzisiejszy dzień pada u mnie deszcz. zero słońca, w telewizji nic ciekawego (no, poza meczem, ale to tylko półtorej godziny z całego dnia do przeżycia), wokół bardzo nieciekawa atmosfera. zwykle w taki dzień dopadają nas różne wątpliwości - czy podołamy problemom, czy poradzimy sobie z obowiązkami, czy na naszej głowie nie jest zbyt dużo. ja mam tak samo. muszę się czasami zmagać ze swoimi problemami. mniejszymi, większymi... ale mam je, jak każdy. ogrom mojego czasu zajmowało mi przejmowanie się egzaminami gimnazjalnymi, ponieważ nauczyciele ogromnie naciskali w okresie przed nimi, byśmy pochłonęli jak najwięcej. miałam wtedy okazję się poddać. nie uczyć się, zawalić sprawdzian za sprawdzianem, a nawet (chociaż to ogromnie głupie) źle te egzaminy napisać. w życiu spotka mnie z pewnością mnóstwo większych, ważniejszych przeciwności, ale na obecną chwilę egzaminy zajmowały wszystkie moje myśli. puknęłam się jednak w głowę. nie nauczę się, zawalę sprawdziany, źle napiszę egzaminy - nigdzie się nie dostanę, nie będę miała pracy, pieniędzy i w efekcie wszystkiego zdechnę z głodu. nie mogłam się poddać i tego nie zrobiłam, chociaż czułam, że z dnia na dzień czacha dymi mi coraz bardziej. jak się okazało - strach ma wielkie oczy. egzaminy poszły mi super, a przynajmniej tak czuję.
pamiętajcie kochani - nie podawajcie się nigdy, walczcie. nawet w codziennych czynnościach, gdy widzimy ogromną stertę garów do umycia, mamy cały dom do posprzątania lub nie możemy znaleźć drugiej skarpetki od pary... nie poddawajmy się. przegrywa nie ten, kto upada, ale ten, kto nie walczy :)


* przekroczyliśmy barierę 10 obserwatorów. niby mało, ale ja dopiero zaczynam i jestem bardzo szczęśliwa, że podoba wam się tutaj. widzicie napis```, prawda?do napisania następnym razem, kochani! :)

``` skoro nie widzisz, proszę: "nie poddawaj się. przeważnie to ten ostatni klucz z pęku otwiera drzwi."

1 maja 2014

Wśród wariatów tu mnie mają za czubka...

wśród wariatów tu mnie mają za czubka,
więc mnie nie próbuj łapać za słówka.
*
ludzie boją się stawiać na swoim, boją się być kimś, z kogo można brać przykład. nie wiem, czym to jest spowodowane. ja sama przez pewien czas byłam taką osobą. dawałam sobą pomiatać, dawałam z siebie kpić. nikt mnie nie szanował, nikt nie czuł do mnie choćby takiego prymitywnego respektu - jaki czuje człowiek do człowieka, że się po prostu jest, że się trzeba szanować. nie było tego. w pewnym momencie zapaliła mi się czerwona lampka (a może była już tylko blado-czerwona, wygasająca, ze strachem, że nigdy już się nie otrząsnę?), że przecież ta dalej nie może być. jestem człowiekiem i dla mnie to coś znaczy. postanowiłam się zmienić. chociaż brzmi to bardzo kontrowersyjnie, to się uprę i będę trwać przy tych akurat słowach. zmieniłam się, zmieniam nadal. wciąż jest gdzieś we mnie cząstka tej osoby, której nikt nie szanował, często też zastanawiam się po stokroć nad jakimiś swoimi czynami... ale na pewno jestem silniejsza, bardziej pewna siebie. wiadomo, że nie biję towarzystwa na kolana i nie jest tak, bym nie mogła się od adoratorów odpędzić. jestem jednak takim człowiekiem, którego się szanuje, który ma swoich ludzi, który jest szalony sam w sobie, ma chore fantazje o poucinaniu łbów połowie świata, ale jestem człowiekiem, do którego odnosi się z szacunkiem. wygrałam.


* wiem, że zdjęcie byłoby lepsze, gdyby jedna nogawka piżamy się tak nie zawinęła, ale cóż, niech już będzie takie, postawimy na lekką surowość. w butach śpiący człowiek nie wstaje, ale co ja wam będę swoje stopy pokazywać. macie ładniejsze widoki :D. mam szczerą nadzieję, że odczytacie się, co jest napisane na kartce```. ostatni wpis wam się spodobał, więc jedziemy z następnym. trzymajcie się!

``` jeśliście nie doczytali, to: "bądź takim typem człowieka, że gdy twoja stopa dotyka rano podłogi, diabeł mówi: ooo, kurwa, wstał!"