26 lutego 2014

Jan Paweł II - przygotowanie.

narysuj okrąg cyrklem, odręcznie dołóż uśmiech 
nie rysuj oczu - one zazwyczaj są smutne. 
*
pani od techniki chyba czyta mi w myślach. jak wiecie - wraz z postanowieniem ograniczenia kompa, postanowiłam zająć się rysunkiem i przedsięwzięłam trochę rysunkowych challenge'y. do 20 marca jest termin składania prac na konkurs plastyczny "Jan Paweł II" i pani stwierdziła, że liczy na mnie i na Adę w tym konkursie. ja jak to ja... od razu wzięłam się do roboty. poniżej chcę wam zaprezentować etapy mojej pracy... nieudolnej, ale zawsze! :)


z tego zdjęcia postanowiłam korzystać. ma piękne kolory, kompozycję no i jest w miarę, w miarę łatwe. przede wszystkim twarz ma proste i niewymagające linie, więc jak dla mnie - same plusy!




z tymi narzędziami wzięłam się do pracy. oczywiście pod względem kolorowania i pracy już końcowej, bo wiadomo, że szkic wykonywałam ołówkiem, gumką do mazania i z ogromną pomocą cierpliwości :)
1. kredki bambino, 12 sztuk
2. pastele olejne pentel, 12 sztuk
3.pastele olejne z Kubusia Puchatka (tak, mam świra na tym punkcie), 12 sztuk




wyszło jak po wylewie... ale to na razie szkic. wiem, że Jezus na krzyżu też bardzo schematyczny, ale szkic jest tylko szkicem. to się wszystko pięknie wypracuje. nie wiem, czy będziecie wyczekiwać, czy też nie, ale z kolejnymi postępami wpadnę niebawem. 
SIEMZ!

25 lutego 2014

Ograniczamy komputer!

nigdy nie mów "nigdy", się nie poddawaj
rób swoje i zbieraj brawa!
*
o ludzie! nawet nie wiecie, co mi wpadło do głowy. urzeczona sportowymi wyzwaniami Anitki (link tutaj, tak dla propsu) postanowiłam i dla siebie coś wymyślić. no i co wasza kochana Angela mogła zrobić? otóż postanowiłam ograniczyć komputer. tutaj inspirowałam się z kolei Adą, ale ona nie ma żadnego bloga, więc nie będzie też żadnego linku, smuteczek. tak, dopiero co założyłam tego bloga, czerpię radość z pisania tutaj, a postawiłam sobie takie właśnie wyzwanie. jednak jak to u mnie - nic w przyrodzie nie ginie, a rzecz nie dzieje się bez przyczyny - spędzam ostatnio na komputerze ogromną ilość wolnego czasu. postanowiłam się tego oduczyć i jakoś dać radę. tylko będzie trudno bez tego:





trudno będzie mi ograniczyć prawie do minimum komputer, ale muszę coś zrobić wreszcie ze swoim życiem. ponadto, dla zabicia czasu - wymyśliłam także challenge rysunkowy... i fotograficzny, i blogowy, i... nieważne! na razie pora wziąć się za ten z komputerem. nienawidzę tylko tego, że zdjęcia z aparatu ładują się tak chujowo długo, agrr!





nie ma to jak zdjęcia ekranu, ale jakoś trzeba sobie radzić, haha XD.
mam nadzieję, że jakoś uda mi się doprowadzić to wyzwanie do końca. zaczynam już od poniedziałku, bo w środku tygodnia tak łyso :D.

23 lutego 2014

Zaufanie?

cały czas ramię w ramię, obiecuję - nie kłamię
też, podobnie jak ty, stawiam za zaufanie.
*
cholernie polubiłam tutaj pisać. jeśli ktoś jeszcze zaglądnie tutaj po tej wczorajszej reklamie Sebcia, to gratuluję wytrwałości! :) ale tak co do tematu notatki... nawet nie wiecie, ile mnie to zdjęcie kosztowało trudu. robione sprzętem-matką, która wysłużyła się już do granic możliwości. Colcia musiała mi zaufać i to bardzo, bo po tym, co widzę teraz, to nowego aparatu ona nie pokochała. boi się go, odwraca od niego i nerwowo się przy nim zachowuje. ciężko jest zaufać drugiej osobie, ciężko jest nadszarpnięte zaufanie odbudować. zawsze pozostaje taka niepewność i dziura po tym, co było kiedyś. czy ten człowiek naprawdę jest tego wart, skoro nas raz zawiódł, czy nie zrobi tego po raz kolejny, bla bla. jeśli kogoś obdarzymy zaufaniem, to jest bardzo miło. naprawdę, druga osoba czuje coś wspaniałego. nie tylko możliwość pomocy, możliwość poznania siebie bliżej. po prostu czuje się potrzebna.


22 lutego 2014

Nie lubię Cię, nie ma kurtuazji...

popatrz w moje oczy, widzisz w nich obojętność?
nie lubię cię, nie ma kurtuazji - się pierdol.
*
śmietnik uczuć. miesza się wszystko: miłość z nie-miłością, prawilność z fałszywością, przyjaźń z wrogością, nienawiść z uwielbieniem. przestajemy kochać siebie z dnia na dzień coraz bardziej, nie zwracamy uwagi na czyjekolwiek uczucia, prócz własnych. jesteśmy egoistami, trzeba przyznać. czasami zdarza się jednak, że doznajemy takich przyjemnych epizodów - ktoś pokazuje, że mu na nas zależy, że jesteśmy dla kogoś kimś ważnym, że jest w stanie o nas walczyć. ktoś jest w stanie dać po pysku komuś innemu, bo nas zranił. z jednej strony to okrutne, bo rozwiązywane siłą, ale z drugiej strony piękne - daje mnóstwo poczucia wartości i buduje. dziękuję za to komuś, kto to czyta. 
i kto obudził we mnie dzisiaj takie odczucie, podbudował i bardzo mnie wspiera. :)


Moja cuda codzienności.

Ada, Sebcio i ja.

najważniejsi w moim życiu, takie maleńkie cuda codzienności. teraz nie wiem, co bym bez was zrobiła. było tak różnie, a jest tak cudownie. nie chcę się z tym wszystkim rozstawać, a muszę. będę tęsknić? na pewno. 
chciałabym ich zabrać wszędzie, gdzie ja będę i chciałabym być wszędzie tam, gdzie oni są. to są osoby niesamowite, których się nie zapomina. osoby, które podnoszą cię i nie pozwalają spadać dalej. cieszę się, że mam przy sobie kogoś takiego. Anitka przyjeżdża za 126 dni. kolejny mały cud codzienności :)



21 lutego 2014

Zaczynamy?

szczerze? nie znoszę prostych ścieżek, jakbym ćpał bracie koks
to pewnie na rollercoasterze, w huraganie, w noc.
*
zaczynamy?